Protesty w Moskwie przed ambasadami USA i Wielkiej Brytanii.
fot. Twitter

Rosyjska młodzież usiłuje trwożyć brytyjską i amerykańską opinię publiczną plakatami ze zdjęciami rannych rosyjskich żołnierzy. Pod ambasadami Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w Moskwie odbyły się protesty, przeciwko dostarczaniu przez te kraje broni na Ukrainę.

Według pro-kremlowskich mediów w Moskwie trwają demonstracje rosyjskiej młodzieży, która demonstruje „w obronie ludności cywilnej Donbasu” na wschodniej Ukrainie. Demonstranci utrzymują, że Ukraińcy rzekomo atakują mieszkańców tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej przy użyciu min przeciwpiechotnych. Co ciekawe w mediach społecznościowych, w ostatnich miesiącach, więcej pojawiało się materiałów na temat rosyjskich pułapek, które są śmiertelnym zagrożeniem dla wszelakiej ludności cywilnej. Rosjanie mieli też zaminować pola, co często skutkowało śmiercią ukraińskich rolników.

Ale karmieni zmanipulowanym przekazem pro-putinowskich mediów młodzi Rosjanie są zupełnie odmiennego zdania. Co więcej, w przekazie demonstracji nie było nic… o przyczynie wybuchu wojny, w której giną cywile. Tak, jakby to było kompletnie nieistotne.

Młodzi Rosjanie zebrali się pod ambasadami USA i Wielkiej Brytanii w Moskwie. Protestują przeciwko dostawom broni dla Ukrainy

Według propagandowego, rosyjskiego portalu „Donbass Today”, demonstracje miały miejsce na placu DRL i ŁRL w Moskwie. Mieszczą się tam ambasady Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To właśnie do tych krajów młodzi Rosjanie mają pretensje, zarzucając im „milczenie” i „dostarczanie kolejnej porcji broni na Ukrainę”.

„Ukraina używa broni zakazanej przez Konwencję Genewską przeciwko cywilom w Donbasie, a Zachód milczy” – tego typu hasła mieli wykrzykiwać na proteście młodzi rosyjscy demonstranci. Można było też przeczytać: „Spójrz na te plakaty, dowody okrucieństwa i braku skrupułów ukraińskich nazistów”. Natomiast na części wspomnianych plakatów nadrukowano fotografie rannych rosyjskich żołnierzy.

„Ofiary” miały zostać poszkodowane na skutek wybuchu rzekomo ukraińskich min PFM-1. „To może rosyjscy żołnierze po prostu nie powinni tam być?” – pytają internauci. Jest to bardzo zasadne pytanie, gdyż dobrze pamiętamy wszyscy, że to Rosjanie 24 lutego 2022 roku wjechali czołgami i transporterami opancerzonymi na terytorium niezależnego i niepodległego państwa, jakim jest Ukraina.

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę