„Baron luksusu” otruty! Podejrzana jest prostytutka!

Kosztowne samochody kolekcjonował niczym znaczki pocztowe. W końcu zyskał sobie przydomek „baron luksusu”. Mowa o 69-letnim rumuńskim milionerze Constantinie Dinescu. Okazuje się, że mężczyzna miał też dużą słabość do kobiet. Niestety zmarł, a pojawiają się podejrzenia, że w jego śmierć mogła być zamieszana prostytutka, która miała go otruć.

Dinescu był również miłośnikiem sztuki. Wiązano go w przeszłości z głośną kradzieżą dzieł o wartości 60 mln funtów, które zrabowano z muzeum sztuki Kunsthal w Rotterdamie w Holandii. Skradziono wówczas płótna m.in. Picassa i Moneta. Miały być wówczas oferowane Dinescu.

Czytaj także:  WHO alarmuje: Europa to światowe epicentrum koronawirusa
 

Jak donosiły media, w mieszkaniu miliardera były tajne pomieszczenia i galerie z obrazami. Zarzuty nigdy jednak nie zostały mu postawione.

Zgodnie z informacjami podanymi przez „The Sun”, 9 sierpnia niedaleko klubu erotycznego w rumuńskim nadmorskim kurorcie Mamaja, mężczyzna po zatrzymaniu akcji serca miał upaść. Po kilku dniach zmarł w szpitalu w Bukareszcie. Teraz służby stawiają tezę, że mógł być otruty przez prostytutkę.

Czytaj także:  Chiny znów walczą z pandemią. Wprowadzają kwarantannę przy granicy z Rosją

W feralną noc spędzał czas z dwiema ukraińskimi prostytutkami. Właśnie jedna z nich jest teraz w kręgu podejrzeń. Miała podać 69-latkowi napój z trucizną. Wciąż jest przez policję poszukiwana.