
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński odniósł się do piątkowej interwencji policji w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika, Tomasza Sakiewicza.
REKLAMA
Szef resortu jednoznacznie zaprzeczył oskarżeniom o polityczne tło tej sprawy. Podkreślił, że działania funkcjonariuszy nie miały żadnego związku z funkcjonowaniem stacji telewizyjnej. Służby zareagowały na oficjalne zgłoszenie dotyczące bezpośredniego zagrożenia życia osoby przebywającej w tym lokalu.
Sam Tomasz Sakiewicz przedstawił wersję, według której policjanci wkroczyli do jego domu siłą i skuli kajdankami jego asystentkę pod pretekstem ratowania dziecka. Policja wyjaśniła jednak, że podstawą działań były sformułowane wcześniej konkretne groźby oraz sygnał o niebezpieczeństwie dla życia ludzkiego. Informacje te wymusiły natychmiastową i standardową reakcję ze strony mundurowych.
Kontekst działań służb ratunkowych przy placu Bankowym
Napięcia wokół działań policji nasiliły się po wydarzeniach z czwartku, kiedy przed budynkiem redakcji TV Republika pojawili się policjanci oraz strażacy. Pracownicy stacji sugerowali na antenie, że obecność służb oznacza próbę siłowego przejęcia lub zamknięcia telewizji przez rząd. Oficjalne komunikaty MSWiA sprostowały te doniesienia.
REKLAMA
Funkcjonariusze sprawdzali zgłoszenie o potencjalnym zagrożeniu w rejonie placu Bankowego. Nie prowadzili oni żadnych czynności wymierzonych w budynek czy pracowników stacji. Marcin Kierwiński zaznaczył, że zadaniem podległych mu formacji jest weryfikacja każdego sygnału o zagrożeniu mienia lub ludzi. Działania te mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim obywatelom, w tym również samym dziennikarzom.
