
Zarządcy nieruchomości oraz eksperci budowlani alarmują o zbliżającej się fali masowych awarii instalacji wodno-kanalizacyjnych w blokach z wielkiej płyty. Przewiduje się, że najbliższe 3-5 lat będą decydujące dla trwałości systemów zaprojektowanych w ubiegłym wieku.
REKLAMA
W wielu polskich miastach, ze szczególnym uwzględnieniem warszawskich dzielnic takich jak Ursynów, Praga czy Wola, budynki z wielkiej płyty liczą obecnie od 40 do 60 lat. Ekspertyzy techniczne potwierdzają wysoką trwałość samych konstrukcji, szacowaną nawet na ponad sto lat, jednak stan instalacji wewnętrznych budzi coraz większe obawy.
Rury stalowe i żeliwne, montowane powszechnie w dekadach ubiegłego wieku, znajdują się obecnie na granicy wytrzymałości materiałowej. Wieloletnie odkładanie się kamienia oraz postępująca korozja doprowadziły do znacznego zwężenia przepływu wody i osłabienia ścianek przewodów, skutkując gwałtownymi awariami.
Kończy się czas
Według prognoz branżowych, najbliższe trzy do pięciu lat będą okresem krytycznym, w którym dojdzie do masowego pękania pionów wodnych. Sygnały ostrzegawcze, takie jak szumy w ścianach, rdzawy kolor wody czy nagłe spadki ciśnienia, często bywają ignorowane przez mieszkańców. Brak reakcji na te symptomy prowadzi zazwyczaj do nagłego zalania niższych kondygnacji, generując wysokie koszty odszkodowań i osuszania lokali. Wzrost liczby awarii odnotowywany przez administracje osiedlowe potwierdza, że czas bezawaryjnej pracy systemów zaprojektowanych w PRL dobiega końca.
REKLAMA
Obecnie jedynym skutecznym rozwiązaniem pozwalającym uniknąć strat materialnych jest planowa wymiana pionów oraz instalacji poziomych. Wskazuje się na konieczność weryfikacji stanu technicznego mediów przez zarządy budynków oraz podejmowanie uchwał remontowych z odpowiednim wyprzedzeniem. Rezygnacja z działań zapobiegawczych w obecnym momencie zwiększa ryzyko wystąpienia poważnych uszkodzeń infrastruktury budynkowej w najbliższej przyszłości.
