
Trwająca w okolicach Wołomina dramatyczna akcja gaśnicza, w której z ogniem walczy aż 1300 strażaków wspieranych przez 335 pojazdów, policję, służby leśne oraz żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, stała się tłem bezwzględnego starcia polityczno-medialnego.
REKLAMA
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przypuścił frontalny atak na Telewizję Republika, nazywając stację wprost „fabryką fake newsów i kłamstw” oraz żądając publicznych przeprosin za podawane na antenie informacje.
Szef resortu wykorzystał oficjalny komunikat Państwowej Straży Pożarnej oraz zaangażowanie dwóch policyjnych śmigłowców Black Hawk do uderzenia w wiarygodność prawicowego nadawcy. Konflikt zaostrza fakt, że wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski publicznie przyznaje, iż skala kryzysu uniemożliwia obecnie oszacowanie czasu trwania operacji ratunkowej.
Oskarżenia o demontaż państwa i rosyjski ślad w tle
Agresywna reakcja ministra to bezpośrednia odpowiedź na publiczne oskarżenia, które sformułował prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz. Szef stacji bezkompromisowo zarzucił Kierwińskiemu celowe zdemontowanie odporności państwa, wskazując, że to do szefa MSWiA prowadzą wszystkie nitki odpowiedzialności za paraliż struktur podległej mu policji.
REKLAMA
Co więcej, Sakiewicz wywołał międzynarodowy skandal, powołując się na własne źródła w służbach i sugerując, że w sprawę bezpośrednio zamieszana jest Federacja Rosyjska. Te mocne oskarżenia padły w kontekście przetaczającej się przez kraj fali fałszywych alarmów bombowych i cyberataków wymierzonych w obiekty związane z polską prawicą oraz mediami konserwatywnymi.
