fot. Twitter | @TadeuszGiczan

„Na takie coś może być tylko jeden wyrok sądu wojskowego” – mówił były dowódca Wojsk Lądowych, generał Waldemar Skrzypczak w rozmowie z „Faktem”. On także jest zszokowany dezercją polskiego żołnierza, który poprosił białoruski reżim o azyl polityczny. Generał powiedział, że w jego długiej karierze wojskowej jeszcze nie było takiego przypadku… ale wyjście jest jedno.

Wielką niewiadomą było czwartkowe zaginięcie polskiego żołnierza, który służył na granicy polsko-białoruskiej. W grę wchodziło porwanie albo nieszczęśliwy wypadek. Nikt nie spodziewał się, że któryś z polskich żołnierzy próbowałby… uciekać na Białoruś. Okazało się jednak, że to właśnie miało miejsce. Szeregowy Emil Czeczko dogadał się z białoruskimi władzami, porzucił broń i przedarł się na Białoruś, aby tam poprosić o azyl polityczny.

Czeczko następnie wystąpił w wywiadzie dla białoruskiej telewizji propagandowej, którego urywkami wnet zapełnił się twitter. Dezerter mówi tam o rzekomych zbrodniach, jakie mieli popełniać polscy żołnierze na pograniczu. Czeczko publicznie zrzeka się także polskich barw i mówi, że „pozostaje mu tylko spuścić je w kiblu”. Następnie pyta, czy może wyjść do toalety…

W sprawie dezercji żołnierza, „Fakt poprosił o komentarz byłego dowódcę Wojsk Lądowych SZ RP – generała Waldemara Skrzypczaka.

„Nie pamiętam przypadku zdrady ojczyzny w Wojsku Polskim i nie doświadczyłem tego w swojej służbie wojskowej, żeby żołnierz przeszedł na stronę wroga. Tutaj niestety wszystko wskazuje na to, że żołnierz przeszedł na stronę wroga i zdradził ojczyznę” – stwierdził generał.

„Na takie coś może być tylko jeden wyrok sądu wojskowego. To jest egzekucja przed plutonem egzekucyjnym. Tym bardziej, że jesteśmy w stanie wojny. A to, że jesteśmy w stanie wojny, zobowiązuje żołnierza do tego, żeby miał świadomość odpowiedzialności za takie czyny. A za takie czyny płaci się głową” – dodał.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę