
Public domain
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, podczas konferencji prasowej w Sejmie 1 lipca 2026 roku, zaprezentował szczegóły projektu powołania Komisji Zaufania Publicznego. Organ ten ma na celu zbadanie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym oraz w innych placówkach medycznych.
Zgodnie z założeniami struktura ma liczyć 15 członków, w skład których wejdą reprezentanci środowisk medycznych, w tym izb lekarskich i pielęgniarskich, a także trzej prawnicy specjalizujący się w funkcjonowaniu służby zdrowia. Lider opozycji podkreślił ekspercki i pozaparlamentarny charakter komisji:
„Ta komisja ma mieć rzeczywiście dość szerokie uprawnienia. Nie ma podlegać żadnemu organowi państwa. W tym sensie jest też całkowicie apolityczna i ma po prostu przeprowadzić badania odnoszące się do sytuacji nadzoru nad jednostkami służby ochrony zdrowia, które są ujęte w odpowiedniej ustawie, czyli nie tylko szpitale, ale także inne jednostki, np. duże przychodnie”.
Kaczyński wyjaśnia szczegóły
Jarosław Kaczyński wskazał, że nowa struktura otrzyma uprawnienia do wglądu w dokumentację medyczną i urzędową oraz będzie upoważniona do przeprowadzania rozmów w celu ustalenia stanu szpitali na Mazowszu. Czas pracy gremium oszacowano na wiele miesięcy lub lat. Szef PiS uzasadnił rezygnację z próby utworzenia standardowej sejmowej komisji śledczej obecnym układem sił w parlamencie, wyrażając jednocześnie nadzieję na poparcie swojego projektu przez obie Konfederacje oraz Polskę 2050:
„Sądzimy, że to jest dobra droga, bo komisja śledcza w Sejmie, gdzie przewagę ma rządząca koalicja, która jest taka, jaka jest, no to będzie tylko kpina z prawdy, kpina z tego wszystkiego, co łączy się z samą ideą komisji śledczych”.
Powodem podjęcia inicjatywy ustawodawczej są – zdaniem Jarosława Kaczyńskiego – czynniki polityczne oraz etyczne, które rzutują na kondycję personelu zarządzającego placówkami:
„Tylko weszły tutaj w grę inne elementy, weszły w grę elementy związane z wpływami politycznymi, no i charakterem tych środowisk, które dzisiaj rządzą w Polsce. (…) Mamy tutaj do czynienia z pewnym radykalnym deficytem i to też jest deficyt kulturowy, chociaż wynikający już z innych źródeł. I to powoduje, że mamy do czynienia z rzeczami nie tylko przestępczymi (…) ale także z wydarzeniami, takimi jak te w prosektorium, czyli takimi wskazującymi na zupełny brak empatii”.
