fot. Twitter

Wczoraj w bazie wojskowej na Krymie doszło do serii kilkunastu dużych eksplozji. Wszystkie miały miejsce na terenie lotniczej bazy wojskowej rosyjskich sił zbrojnych. Rosjanie, mieszkający na półwyspie, wpadli w panikę. Na drogach utworzyły się wielokilometrowe korki, bo rosyjscy cywile czmychają z powrotem do „Rosji właściwej”. „Tu było tak cudownie. (…) Nie chcę wyjeżdżać!” – żaliła się Rosjanka w nagraniu, które szturmem podbiło sieć.

W ukraińskim internecie krąży nagranie zapłakanej Rosjanki, która ucieka z Krymu po wtorkowym bombardowaniu jednej z tamtejszych baz wojskowych, nieopodal Nowofiedorowki. „Zobaczcie jaki ogromny korek! Ledwo jedziemy, ale i tak dobrze, że nie stoimy” – relacjonuje kobieta.

We wtorek na Półwyspie Krymskim doszło do serii wybuchów. Nieoficjalnie mówi się ok. 15 dużych eksplozjach w bazie lotniczej Federacji Rosyjskiej. Co ciekawe, ukraińskie władze oficjalnie nie przyznały się do ataku. Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak sugerował, że za atakiem mogą stać partyzanci – przekazał „Polsat News”. Rosjanie z kolei w ogóle zaprzeczają jakiemukolwiek atakowi, twierdząc, że w bazie doszło do wybuchów amunicji.

Rosjanie poznali smak wojny. „Nie chcę wyjeżdżać z Krymu”

„Nie chcę wyjeżdżać z Krymu, z Ałuszty. Tu było tak cudowanie. Przyzwyczaiłam się przez te wszystkie lata. Czułam się tu jak w domu. Nie chcę wyjeżdżać!” – powiedziała łamiącym się głosem Rosjanka, uciekająca z Krymu.

„Ale się wpakowaliśmy… Patrzcie, co się dzieje! Wyjechaliśmy z Symferopola. Tam też były korki. To główna trasa na Kercz. Myśleliśmy, że tu będzie łatwiej, ale nie! Jedziemy kilka godzin, a ledwo wyjechaliśmy za miasto” – mówiła dalej.

Jako że Rosjanka wspomniała o Kerczu, można przypuszczać, że udaje się do rosyjskiego Kraju Krasnodarskiego, opuszczając okupowany Krym. W Kerczu znajduje się 18-kilometrowy most, łączący Rosję właściwą z anektowanym półwyspem.

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę