
W niedzielę, 19 lipca, w Warszawie i Wrocławiu odbyły się pikiety, których uczestnicy wyrazili sprzeciw wobec ksenofobii wobec Ukraińców i zaapelowali o polsko-ukraińskie pojednanie. Demonstracje były reakcją na serię „antyukraińskich incydentów”, do których w ostatnim czasie doszło w Polsce.
W manifestacjach przed ambasadą Ukrainy w Warszawie oraz na Rynku we Wrocławiu uczestniczyli Polacy, Ukraińcy i Białorusini. Demonstranci nieśli flagi Polski i Ukrainy oraz transparenty w obu językach z hasłami takimi jak „Nie dajmy się podzielić”, „Stop nienawiści” i „Jesteśmy z wami całym sercem”.
Pikiety przeciwko ksenofobii po incydentach związanych z Ukraińcami w Bielsku-Białej i Gliwicach
Organizatorzy wskazywali, że zgromadzenia są odpowiedzią na wydarzenia, do których doszło m.in. w Bielsku-Białej, gdzie Ukrainy w dorosły mężczyzna miał znieważyć słownie dwie ukraińskie nastolatki w miejskim autobusie, oraz w Gliwicach, gdzie pobity został obywatel Ukrainy, a także na atak aktywistów na biuro ukraińskiej firmy.
Główny organizator warszawskiej pikiety, Dzmitry Hałko, powiedział, że manifestacje mają być odpowiedzią na narastającą wrogość w przestrzeni publicznej. Zapowiedział również organizację ogólnopolskiego Marszu Przyjaźni, planowanego na sierpień lub wrzesień.
We Wrocławiu w zgromadzeniu uczestniczyło kilkanaście osób. Organizatorka wydarzenia Ewa Trojanowska poinformowała, że była to oddolna inicjatywa obywatelska, niezwiązana z partiami politycznymi ani organizacjami. Uczestnicy demonstracji apelowali o reagowanie na przypadki przemocy oraz oddzielanie bieżących sporów politycznych od kwestii historycznych.
Źródło: polsatnews.pl
