
Podejrzany o nieumyślne spowodowanie śmierci posła Łukasza Litewki zaskarżył jedną z decyzji, które podjął wobec niego sąd. Wraz z pełnomocnikiem 57-latek złożył wniosek o przywrócenie mu prawa jazdy. Obrona mężczyzny argumentowała, że mało prawdopodobnym jest, iż oskarżony otrzyma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów wraz z prawomocnym wyrokiem w sprawie śmiertelnego potrącenia. Postanowienie sądu w sprawie wniosku już zapadło!
Trwa wyjaśnienie okoliczności śmierci posła Lewicy z Sosnowca. Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku po potrąceniu przez samochód w czasie jazdy na rowerze. Podczas przejażdżki drogą na leśnym terenie w Dąbrowie Górniczej w jednoślad polityka uderzył Mitsubishi Colt, za którego kierownicą siedział 57-letni Sławomir R. Poseł zmarł wkrótce potem w wyniku odniesionych obrażeń.
Podejrzany mężczyzna przyznał się do spowodowania wypadku. Wątpliwości budzą jednak zeznania, które kilkukrotnie zmieniał podczas rozmów ze śledczymi. 57-latek twierdził z początku, że stracił przytomność podczas kierowania autem. Innym razem stwierdził, że był rozkojarzony, a potem zeznał, że w ogóle nie pamięta zdarzenia. Niespójność wersji wydarzeń, którą zaprezentował podejrzany, tylko wzmogła rozprzestrzenianie się teorii spiskowych nt. śmierci posła Litewki. Niektórzy twierdzą, że poseł mógł być obiektem celowego ataku ze względu na swoją działalność charytatywną oraz sprawami, którymi zajmował się jako polityk.
Prawda o śmierci Łukasza Litewki wychodzi na jaw. Nowe fakty!
Prokuratura podkreśla jednak, że nie ma dowodów na celowe działanie podejrzanego.
57-latek podejrzany o śmiertelne potrącenie Łukasza Litewki chciał odzyskać prawo jazdy. Sąd podjął decyzję
Część obserwatorów była oburzona faktem, że 57-letni podejrzany po trafieniu do aresztu opuścił go za poręczeniem majątkowym w wysokości 40 tys. złotych. Początkowo zwracano także uwagę, że Sławomir R. po spowodowaniu wypadku może nadal prowadzić auto, bo nie od razu odebrano mu prawo jazdy. W końcu jednak mężczyzna stracił uprawnienia i… postanowił je odzyskać.
Sławomir R. i jego pełnomocnik zaskarżyli w sądzie decyzję o odebraniu dokumentu ze względu na „brak jest ustawowych przesłanek do zatrzymania prawa jazdy jego klientowi na tym etapie postępowania” – wyjaśnił mecenas 57-latka dla „Faktu”.
Adwokat podejrzanego założył, że w prawomocnym wyroku sąd najpewniej nie wyda jego klientowi zakazu prowadzenia pojazdów. Pomimo argumentacji sąd nie przychylił się do wniosku, a zatem Sławomir R. nie będzie mógł – przynajmniej na razie – ponownie wsiąść za kółko.
Źródło: se.pl, fakt.pl
