Janusz Filipiak. prezes Comarch (pierwszy od lewej) | fot. Tomasz Gonsior | CC-BY-SA-4.0

Polski multi-milioner sugeruje, że ludziom trzeba uświadomić, iż ich obfite „żarcie” i latanie na wakacje odrzutowcami ma zły wpływ na planetę. Jednocześnie uważa, że jego prywatny samolot nic w bilansie klimatycznym nie zmienia – nawet jeśli miałby się go pozbyć.

Prof. Janusz Filipiak, prezes Comarchu i jeden z najbogatszych Polaków, przyznaje, że sprawy klimatu są bardzo bliskie jego sercu. Milioner wziął udział w podcaście Forum IBRiS prowadzonego przez Agatę Kołodziej, którego głównym tematem były zmiany klimatu oraz emisja dwutlenku węgla. Filipiak nie krył oburzenia zachowaniem ludzi.

„Teraz byłem na południu Francji u klienta, jechałem samochodem w upale 40 st. C. Mój pogląd na tę sprawę jest taki, że jest coraz gorzej. Ile musi być? 47 st. C? Żebyśmy problem zaczęli traktować poważnie” – powiedział prezes Comarchu.

Prowadząca zapytała jednak prof. Filipiaka – w kontekście walki ze zmianami klimatycznymi – o tzw. koncepcję dewzrostu, czyli celowe przyhamowanie gospodarki oraz zmniejszenie konsumpcji i produkcji, co miałoby ograniczyć emisję CO2. Jednym z elementów dewzrostu jest także ustanowienie limitu wynagrodzeń, czyli zmniejszenie luki płacowej pomiędzy pracownikami a szefami firm.

Janusz Filipiak – zwany „najlepiej zarabiającym prezesem w Polsce – odparł, że nie rozumie w jaki sposób zmniejszenie wynagrodzenia szefów firm miałoby mieć wpływ na zmiany klimatu. Nie chciał kontynuować tematu bez przedstawienia danych. Wkrótce potem powiedział, że największy wpływ na ocieplanie się klimatu ma hodowla mięsa. Stwierdził, że to osoby biedne konsumują najwięcej mięsa i wędlin.

Zamiast odrzutowcem lata samolotem turbo-śmigłowym

„Uświadomienie ludziom, że nie mają tyle, za przeproszeniem, żreć. Jak ja idę do sklepu w swojej okolicy pod Krakowem, to przecież ludzie wynoszą takie siaty tego mięsa, że ja nie wiem, co oni z nim robią. Tu jest duża praca do wykonania” — podkreślił. „Ludzie naprawdę nie muszą tyle jeść, ile jedzą. To jest jeden z głównych powodów emisji CO2” – dodał później.

Odnosząc się do koncepcji dewzrostu prowadząca pytała Filipiaka także o ograniczenie dóbr luksusowych wśród zamożniejszych ludzi. Prezes Comarchu odparł na to, że jest przykładem dla innych milionerów i miliarderów, gdyż sam – zamiast odrzutowcem – lata samolotem turbośmigłowym.

„Mam samolot, który jest mały. To nie jest odrzutowiec, to jest turbośmigłowiec, który konsumuje połowę mniej paliwa niż odrzutowce” – wyjaśnił. Po czym dodał, że gdyby wszyscy bogaci ludzie poszli jego śladem, zanieczyszczenie byłoby o wiele mniejsze.

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę