
Public domain
W Sejmie toczy się dyskusja nad kształtem ustawy o najmie krótkoterminowym, która budzi kontrowersje związane z wykreśleniem przepisów umożliwiających samorządom tworzenie stref wolnych od tego typu działalności.
Krytycznie wobec obecnego projektu wypowiedział się poseł partii Razem, Adrian Zandberg, który zarzucił władzom ugięcie się pod naciskiem wpływowych podmiotów rynkowych. Zdaniem polityka, pierwotne założenia ustawy stanowiły realną szansę na rozwiązanie problemów mieszkańców budynków wielorodzinnych, w których lokale mieszkalne przekształcane są w całodobowe miejsca imprezowe.
W swoim wystąpieniu Adrian Zandberg wskazał na negatywne konsekwencje społeczne obecnej sytuacji:
„Mamy unijne prawo, które ma wejść, które jest realną szansą na to, żeby uregulować sytuację tysięcy ludzi. Tysięcy ludzi, którym nieuczciwe patologiczne biznesy niszczą życie. Bo im zrobili imprezownię na klatce, gdzie 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę pijani Anglicy mają po prostu bal”.
Zandberg zapowiada działanie
Poseł Razem zasugerował, że w ostatniej chwili wprowadzono zmiany korzystne dla dużych graczy z branży wynajmu. Jak stwierdził z mównicy sejmowej:
„W ostatniej chwili, nagle, po piśmie od pewnej korporacji polskie państwo wykonuje w tył zwrot”.
Adrian Zandberg zapowiedział, że jego formacja złoży poprawki do projektu ustawy, mające na celu przywrócenie mechanizmów ochrony mieszkańców przed uciążliwościami związanymi z najmem krótkoterminowym, podsumowując działania resortu następująco:
„Sytuacji, w której zmieniamy prawo w interesie właścicieli imprezowni dla pijanych Anglików panie ministrze, to jeszcze nie widziałem”.
