
34-letni mieszkaniec Lublina został zatrzymany pod zarzutem kradzieży rozbójniczej. Mężczyzna ukradł kilka piw, a gdy ekspedientka wybiegła za nim, aby zwrócić mu uwagę, zaczął grozić jej przedmiotem przypominającym broń. Podejrzany wpadł, gdy… sam zgłosił się na komisariat policji. Mężczyzna nie przyszedł tam, aby przyznać się do kradzieży, tylko podpisać dozór nałożony na niego w związku z inną sprawą. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Do zdarzenia doszło w środę, 8 lipca, po południu w jednym ze sklepów na lublińskich Bronowicach. „Ze zgłoszenia wynikało, że nieznany mężczyzna próbował ukraść kilka piw, a gdy pracownica wybiegła na zewnątrz by mu to udaremnić, wyciągnął spod ubrania przedmiot przypominający broń i zagroził jej użyciem. Następnie napastnik uciekł z łupem w ręku. Ekspedientce sklepu na szczęście nic się nie stało” – informuje nadkomisarz Anna Kamola z lubelskiej policji.
Po otrzymaniu zgłoszenia policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Funkcjonariusze zabezpieczali nagrania z monitoringu, ustalali świadków oraz przekazali rysopis mężczyzny wszystkim okolicznym jednostkom policji. Ostatecznie okazało się, że stróże prawa nie musieli się nadmiernie wysilać, bo sprawca na komisariat zgłosił się sam. Bynajmniej nie po to, by się przyznać. Miał ku temu inny powód.
„Gdy na VI komisariacie trwały intensywne czynności w tej sprawie, do budynku V komisariatu policji wszedł mężczyzna. Natychmiast przykuł uwagę policjantki pionu kryminalnego, która zdążyła się już zapoznać z komunikatem o poszukiwanym sprawcy kradzieży rozbójniczej oraz jego rysopisem. Podejrzewając, że jest to ten sam mężczyzna, chwilę później wspólnie z dzielnicowymi zatrzymała go” – przekazała nadkomisarz Kamola.
Zgłosił się na policję, ale nie w sprawie rozboju. Musiał przestrzegać dozoru
Mężczyzna był już wcześniej znany policji z powodu innych konfliktów z prawem. Zresztą, z tego powodu stawił się na V komisariacie, gdyż miał obowiązek pojawiać się tam regularnie ze względu na nałożony na niego dozór policyjny.
Po zatrzymaniu ujawniono, czym był przedmiot przypominający broń, którego 34-latek użył do sterroryzowania ekspedientki. Okazało się, że to pistolet na plastikowe kulki.
Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży rozbójniczej, za co grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło: Lubelska Policja
