
Wprowadzanie obowiązku instalacji czujników dymu oraz tlenku węgla w polskich budynkach odbywa się w czterech etapach, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 listopada 2024 roku zmieniającym przepisy o ochronie przeciwpożarowej.
REKLAMA
Pierwsza faza objęła wszystkie nowe budynki mieszkalne oraz hotelarskie oddawane do użytku od 23 grudnia 2024 roku. Drugi etap wszedł w życie 1 stycznia 2026 roku i dotyczył obiektów handlowych, produkcyjnych oraz magazynowych.
Kolejna, trzecia tura przypada na 30 czerwca 2026 roku, natomiast ostateczny, powszechny termin dla wszystkich pozostałych istniejących lokali mieszkalnych oraz pomieszczeń z procesem spalania wyznaczono na 1 stycznia 2030 roku. Z nowych regulacji wyłączono wyłącznie pomieszczenia, które posiadają już zaawansowany system sygnalizacji pożarowej.
Niedopełnienie tego wymogu uprawnia Państwową Straż Pożarną do nakazania usunięcia uchybień, a nawet do zamknięcia lokalu. Brak sprawnych urządzeń generuje również ryzyko odmowy wypłaty odszkodowania przez firmy ubezpieczeniowe, które w razie pożaru mogą powołać się na rażące niedbalstwo właściciela.
REKLAMA
Koszty zakupu, instalacji i eksploatacji
Zakup podstawowego czujnika dymu wiąże się z wydatkiem od 33 do 200 złotych, a detektora tlenku węgla od 80 do 300 złotych. Na rynku dostępne są także urządzenia kombinowane, łączące obie funkcje, w cenie od 139 do 350 złotych. W przypadku standardowego mieszkania dwu- lub trzypokojowego całkowity koszt zakupu niezbędnych urządzeń zamyka się w granicach 200–500 złotych. Dodatkowy koszt profesjonalnego montażu wynosi od 50 do 100 złotych za jeden punkt. Eksploatacja aparatury wymaga corocznej wymiany baterii zasilających oraz całkowitej wymiany samych urządzeń po upływie 8–10 lat z powodu naturalnego zużycia sensorów. Wskazuje się, że zwlekanie z zakupem do końca czerwca może skutkować sezonowym wzrostem cen oraz wydłużeniem czasu oczekiwania na wolne terminy ekip instalatorskich.
