Strona głównaWiadomościPoseł PiS był pijany? Tłumaczy się po incydencie w samolocie

Poseł PiS był pijany? Tłumaczy się po incydencie w samolocie

Marcin Porzucek
Fot. Marcin Porzucek Facebook

Zuchwałe próby zrzucenia odpowiedzialności na stan zdrowia legły w gruzach, a poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Porzucek został zmuszony do publicznego przyznania się do skandalicznej prawdy.

REKLAMA

Parlamentarzysta oficjalnie potwierdził na platformie X, że jego bezwładny stan na pokładzie samolotu Embraer 175 był efektem skrajnie nieodpowiedzialnego połączenia alkoholu z silnymi lekami przeciwbólowymi. Przeprosiny polityka skierowane do osób urażonych tym incydentem definitywnie zakończyły kilkudniowy spektakl medialny, w którym poseł próbował kreować się wyłącznie na ofiarę przewlekłych problemów ortopedycznych. Kompromitujące fakty z lotu numer 3808 z Rzeszowa do Warszawy z 28 maja 2026 roku okazały się jednak niemożliwe do zatuszowania.

Twarde dowody i drastyczny przebieg interwencji w samolocie

Wizerunkowy kryzys posła przypieczętowały miażdżące relacje naocznych świadków oraz niezależne śledztwo dziennikarskie. Pasażerowie rejsu wprost ujawnili, że jeszcze przed godziną 18:00 parlamentarzysta znajdował się w stanie totalnego upojenia i spał tak głęboko, iż załoga nie była w stanie nawiązać z nim jakiegokolwiek kontaktu, co zmusiło obsługę do wezwania służb lotniskowych, które ostatecznie wyniosły go z pokładu.

Rzecznik prasowy Lotniska Chopina Piotr Rudzki oficjalnie potwierdził przymusową interwencję ratunkową, motywowaną bezpośrednim zagrożeniem życia lub zdrowia pasażera. Dodatkowo serwis Konkret24 przeprowadził szczegółową analizę fotografii dokumentujących stan posła na warszawskim lotnisku, bezdyskusyjnie potwierdzając ich autentyczność i demaskując bezradność polityka.

REKLAMA

Ostateczne oświadczenie posła ujawniło rażącą niekonsekwencję w jego linii obrony i próbę manipulowania opinią publiczną. Jeszcze kilka dni po incydencie Marcin Porzucek w rozmowach z mediami kategorycznie zasłaniał się wyłącznie kłopotami z poruszaniem się i rzekomym wielomiesięcznym schorzeniem ortopedycznym, które miały widzieć setki osób w regionie i w Warszawie. Dopiero pod naporem niezbitych dowodów oraz upublicznienia faktu, że z samolotu trzeba było go fizycznie ewakuować, parlamentarzysta porzucił dotychczasową narrację o problemach z chodzeniem na rzecz przyznania się do spożywania alkoholu przy jednoczesnym przyjmowaniu leków na receptę, co w pełni potwierdziło pierwotne doniesienia świadków o jego całkowitej niedyspozycji.

Zobacz również
REKLAMA
REKLAMA