
Mołdawskie Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych przekazało w czwartek, że nie ma informacji o pobycie Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu ani nie otrzymało też oficjalnego wniosku w sprawie posła od polskich władz. Wcześniej były wiceminister sprawiedliwości złożył listownie w Sądzie Okręgowym w Warszawie wniosek o wydanie listu żelaznego. Przesyłkę nadano w Tyraspolu, stolicy prorosyjskiego, separatystycznego Naddniestrza.
Mołdawska instytucja podkreśliła, że Naddniestrze „pozostaje poza efektywną kontrolą władz konstytucyjnych” Mołdawii, co oznacza, że Kiszyniów nie sprawuje nad tym regionem faktycznej kontroli.
Reakcja władz Mołdawii nastąpiła po pojawieniu się informacji, że poseł Marcin Romanowski zawnioskował do Sądu Okręgowego w Warszawie o list żelazny, a przesyłka z wnioskiem została nadana w Tyraspolu, będącym stolicą Naddniestrza.
Siemoniak: W Naddniestrzu nie obowiązują europejskie standardy aresztowe
Minister koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak, zwrócił uwagę na szczególny status Naddniestrza. Jest to region separatystyczny, gdzie – jak stwierdził minister – nie obowiązują europejskie standardy aresztowe. „W związku z tym nasze służby, prokuratura, policja zwracają się do różnych służb partnerskich, mołdawskich, bo jednak formalnie to jest część Mołdawii” – powiedział.
Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Kierowane wobec posła zarzuty obejmują m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów. Były wiceminister od grudnia 2024 roku przebywa poza Polską. Wydano za nim europejski nakaz aresztowania.
List żelazny jest dokumentem, który może umożliwić podejrzanemu odpowiadanie z wolnej stopy pod warunkiem stawiania się na wezwania sądu lub prokuratury oraz pozostawania pod wskazanym adresem.
Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych Mołdawii to specjalna komórka władz w Kiszyniowie, która zajmuje się kwestią przywrócenia zbuntowanego regionu ponownie pod jurysdykcję Kiszyniowa.
Źródło: o2.pl za PAP
