Koronawirus na pokładzie amerykańskiego lotniskowca. Kapitan błaga o pomoc!

U ponad 100 członków załogi amerykańskiego lotniskowca USS „Theodore Roosevelt” wykryto koronawirus. Kapitan jednostki Brett Crozier zaapelował do władz USA o pomoc, gdyż nie jest w stanie zapanować nad rozszerzającymi się ogniskami pandemii COVID-19.

Sprawę ujawnił dziennik „San Francisco Chronicle”. Według gazety okręt znajduje się obecnie w porcie wyspy Guam, zaś koronawirus dostał się na pokład jednostki podczas pobytu lotniskowca w Wietnamie w pierwszej połowie marca.

Czytaj także:  Chiny znów walczą z pandemią. Wprowadzają kwarantannę przy granicy z Rosją
 

Kapitan USS „Theodore Roosevelt” w dramatycznym liście, na który powołuje się „SFC”, stwierdził, że lotniskowiec stał się doskonałym miejscem na transmisję wirusa ze względu na to, że ponad 4 tys. członków załogi dzieli ze sobą ciasne kajuty, jak również pracuje w tych samych pomieszczeniach oraz korzysta ze wspólnej stołówki. Sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że dowództwo nie jest w stanie odizolować wszystkich członków załogi, u których potwierdzono obecność COVID-19. Tym samym liczba osób zarażonych będzie szybko się powiększać.

Czytaj także:  Koronawirus w Polsce. Nowe dane Ministerstwa Zdrowia. 23 listopada

„Marynarze nie powinni umierać”, apeluje Crozier w liście, prosząc o wyznaczenie odpowiedniej ilości miejsc do kwarantanny na wyspie Guam, tak, by na pokładzie pozostała jedynie część załogi konieczna do codziennej obsługi lotniskowca, w tym do nadzorowania pracy jego reaktora jądrowego.

Sekretarz marynarki wojennej USA Thomas Modly przyznał, że wojsko robi wszystko, by załodze pomóc, jednak największym kłopotem jest to, że na wyspie Guam nie ma wystarczającej liczby pokoi do wynajęcia.

Czytaj także:  Ponad 2,3 miliona testów na COVID-19 w ciągu doby w Chinach. Liczba pozytywnych wyników zaskakuje