fot. Sergey Rodovnichenko | CC BY-SA 2.0

Demonstrowanie antyrządowych poglądów w Rosji jest obarczone dużym ryzykiem. Grupa młodych rosyjskich poetów przeżyła horror po aresztowaniu przez tamtejsze służby. W „Radiu Swoboda” opowiedzieli, jakie cierpienie spotkało ich tylko dlatego, że czytali wiersze przed pomnikiem Majakowskiego w Moskwie. Jeden z nich miał zostać zgwałcony hantlą, kobiecie grożono natomiast gwałtem zbiorowym – podaje „Super Express”.

Po wybuchu wojny na Ukrainie co prawda doszło do nielicznych protestów antywojennych na terenie Rosji, ale były one małe i szybko zostały stłumione przez władze. Później Kreml zabezpieczył się przed ulicznymi demonstracjami drakońskim prawem, wedle którego za sprzeciw wobec tzw. „operacji specjalnej” Rosjanie mogą spędzić w obozie pracy przymusowej wiele lat.

Kolejne fala protestów nadeszła jednak nieuchronnie po ogłoszeniu przez Władimira Putina częściowej mobilizacji. Dekretem prezydenta na regularną wojnę może zostać wysłanych 300 tys. mężczyzn – rezerwistów, którzy wcześniej przeszli szkolenie wojskowe. W Rosji obowiązuje wciąż obowiązek służby wojskowej dla mężczyzn (z nielicznymi wyjątkami), więc rezerwistów jest tam od 20 do 25 milionów. Choć zmobilizowanych zostanie „tylko” 300 tys. mężczyzn, nikt z rezerwistów nie wie, czy to właśnie do niego nie przyjdzie pocztą „bilet”.

Rosyjski opozycjonista zgwałcony przez policjantów. Aktywistce grozili gwałtem zbiorowym

W tej sytuacji wielu Rosjan zdecydowało się po prostu wyjechać z Rosji jeszcze tego samego dnia, kiedy mobilizacja została ogłoszona. Bilety lotnicze zostały wykupione w ciągu kilku minut od zakończenia orędzia Władimira Putina. W ciągu kilkunastu kolejnych godzin na granicach Rosji z Gruzją i Finlandią stworzyły się wielokilometrowe korki. Ale nie wszystkim będzie dane wyjechać. Niektórzy będą musieli wybierać pomiędzy wojną a łagrem. Tworzy to nadzieję na masowe protesty antyrządowe w Rosji.

Niektórzy Rosjanie już protestują. Pod pomnikiem Majakowskiego w Moskwie odbyła się na przykład kamuflowana demonstracja, w czasie której grupa młodych poetów czytała wiersze. Rosyjskie służby nie złapały ich od razu, ale wkrótce do mieszkania, w którym się zebrali, zapukała policja.

Artiom Kamardin, Aleksandra Popowa i Aleksandr Mieniukow opowiedzieli w „Radiu Swoboda”, że zostali uprowadzeni, a następnie brutalnie przesłuchiwani i torturowani. Kamardin miał zostać nawet zgwałcony. Rosyjscy „stróże prawa” użyli w tym celu hantli. Później mężczyzna trafił do szpitala. Popowej zakleili twarz taśmą i grozili gwałtem zbiorowym. Aktywistów zmuszano do klęczenia i przepraszania.

Niezależna organizacja „OWD-Info” oszacowała, że w całej Rosji zatrzymano już ok. 2,4 tys. demonstrantów, protestujących przeciwko wojnie na Ukrainie i mobilizacji.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę