fot. Twitter

 Chciał sprawdzić, czy przyjęliby go! Media społecznościowe obiegło nagranie, w którym nasz rodak dzwoni do rosyjskiej Wojskowej Komendy Uzupełnień. Podając się za 35-letniego Rosjanina pyta, czy może się zaciągnąć na wojnę, żeby sobie „dorobić”. Urzędnicy WKU nie robili mu wielu problemów. Co to oznacza?

Może to oznaczać, że rosyjskie wojsko na gwałt szuka rekruta i biorą wszystkich „jak leci”. Zbiega się to również z raportem Amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW), w którym stwierdzono, że Rosja organizuje na swoim terytorium bataliony ochotnicze do walki na Ukrainie. Tym samym – pomimo iż powszechna lub częściowa mobilizacja nie została przez Kreml wprowadzona – tak naprawdę cały czas trwa. Jak zwraca uwagę ISW – prokremlowscy dziennikarze i blogerzy mówią o „mobilizacji ochotników”.

„Każdy region (podmiot federalny, w tym dwa na okupowanym Krymie) ma stworzyć przynajmniej jeden batalion ochotniczy” – opisuje ISW.

Polak zadzwonił do rosyjskiego WKU. Pojechałby na wojnę bez żadnego problemu

Od wtorku 19 lipca w mediach społecznościowych krąży film, na którym polski dziennikarz – Marcin Strzyżewski – dzwoni do rosyjskiego WKU i deklaruje chęć zaciągnięcia się na wojnę.

„Zadzwoniłem do rosyjskich wojskowych komend uzupełnień, czyli tzw. wojenkomatów, zapytać, czy jako 35-latek bez doświadczenia w armii mogę zostać żołnierzem zawodowym” – wyjaśnia na filmie Strzyżewski.

Dziennikarz nie miał problemu z zamaskowaniem swojego pochodzenia. Jest absolwentem filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, więc język Puszkina ma opanowany do perfekcji. W filmie autor pyta swoim rozmówców między innymi o możliwość pojechania na wojnę, a właściwie wzięcia udziału w „operacji specjalnej”, gdyż tak rosyjska propaganda określa wojnę na Ukrainie.

„Przyjdź, porozmawiamy” – odpowiadają bez cienia oporu urzędnicy WKU.

W dalszej części doradzają mu, aby udał się do najbliższego punktu poborowego i wykonał badania. Z nagrania wynika, że Polak (oczywiście jako Rosjanin) nie miałby problemu z dostaniem się do wojska, a nawet pojechaniem na wojnę.

„Moje rozmowy potwierdzają, że w Rosji trwa cicha desperacka mobilizacja” – podsumowuje Strzyżewski.

Więcej w nagraniu poniżej:

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę