REKLAMA

Levi Dewey
Fot. Irish Daily Mirror

Szczęście w nieszczęściu – tak można opisać losy Leviego Deweya. Zaledwie 21-letni piłkarz brytyjskiego Willington FC trafił do szpitala z objawami grypy. Poważne powikłania sprawiły, że ledwo uszedł z życiem, a lekarze musieli mu amputować obie nogi.

REKLAMA

Przed chorobą młody mężczyzna był bardzo aktywny. Był amatorskim piłkarzem i kibicował drużynie Derby County. Chodził do John Port Spencer Academy w Etwall w Anglii, a ponadto planował rozwijać swoje umiejętności.

7 grudnia ubiegłego roku wydarzyła się jednak tragedia. 21-latek trafił do szpitala z grypopodobnymi objawami i trudnościami w oddychaniu. Jego stan bardzo szybko się pogarszał – nabawił się również zapalenia płuc i pojawiła się sepsa. Dawano mu 30% szans na przeżycie.

REKLAMA

Niedługo później chłopaka wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej i podłączono go do maszyny zastępującej pracę płuc i serca. Po 20 dniach Levi został wybudzony ze śpiączki, ale sepsa wyniszczyła jego organizm do tego stopnia, że konieczna była amputacja obu nóg poniżej kolan.

Rodzina 21-latka rozpoczęła zbiórkę na wózek inwalidzki i dostosowanie domu do wymagań osoby niepełnosprawnej. Natomiast w kolejnym kroku myślą o nabyciu profesjonalnych protez, dzięki którym Levi znów mógłby chodzić.

REKLAMA

REKLAMA