Uczniowie żądają od Morawieckiego wprowadzenia nauki zdalnej w szkołach: Boimy się o zdrowie nasze i naszych bliskich

W czwartek premier Mateusz Morawiecki poinformował o wprowadzeniu nowych obostrzeń związanych z dramatycznie powiększającą się ilością dobowych przypadków koronawirusa. Cała Polska stała się żółtą strefą, przywrócono również tzw. godziny dla seniorów w sklepach. Jednocześnie jednak szef rządu ogłosił, że nie widzi podstaw, by szkoły musiały przejść na zdalny system nauczania.

Decyzja premiera wywołała protesty uczniów. Jak poinformowało Radio ZET, w niedzielę w mediach społecznościowych – jako wydarzenie na Facebooku i na Twitterze pod hashtagiem #protestuczniowski – została uruchomiona akcja „Protest uczniowski”. Jest ona sprzeciwem wobec polityki Morawieckiego i jego rządu oraz wywołana obawą uczniów o zdrowie własne i ich bliskich.

Czytaj także:  Nowe dane MZ o zakażeniach w Polsce. 27 listopada
 

„Szkoły nie są w stanie zachować reżimu sanitarnego, odległości, nikt nie sprawdza temperatury oraz nikt nie pilnuje maseczek”, napisali na FB organizatorzy akcji.

Czytaj także:  Mazurek o marszałku Senatu: Grodzki to skompromitowany klaun

„Wasze wytłumaczenie na niezamykanie szkół to »98% placówek funkcjonuje w trybie stacjonarnym«, tylko myśląc logicznie w 20/30% tych placówek już jest ognisko koronawirusa, o którym nikt nie wie. Uczniowie mają rodziny, tak naprawdę jest coś takiego jak Babcia i Dziadek i nie każdy chce ich stracić kilka lat wcześniej, bo według Premiera wszystko się sprawdza”, stwierdzają.

W ramach protestu uczniowie wzywają do nieuczestniczenia w zajęciach szkolnych w trakcie nadchodzącego tygodnia. Inną formą sprzeciwu ma być ubranie się w poniedziałek na czarno.